Gdy bowiem w szale rozpaczy wkroczyła

W przedsionek, wbiegła prosto do łożnicy,

Włosy targając obiema rękami,

A drzwi za sobą gwałtownie zawarłszy,

Cieniów zmarłego woła Lajosa,

Starych pamiętna miłości, od których

On zginął, matkę zostawiając na to,

Aby płodziła dalej z własnym płodem.

Jękła nad łożem, co dało nieszczęsnej

Męża po mężu i po dzieciach dzieci,