Lecz o biedaczki, sieroce dziewczęta,

Które siadały tu ze mną pospołu,

Z którymi, skoro wyciągły rączęta,

Każdą się strawą dzieliłem ze stołu,

O te się troskaj; pozwól je rękami

Objąć, rzewnymi opłakać je łzami.

Uczyń to, książę szlachetny!

Zrób to! Bo gdy je przytulę, ukoję,

Choć ich nie dojrzę, czuć będę, że moje.

Wprowadzają małą Antygonę i Ismenę