Ale słowo wciąż jej żyje i krąży dokoła.

Straszną, o straszną wróżbiarz budzi trwogę,

Słowom przywtórzyć ni przeczyć nie mogę.

Błądzę wśród obaw; i błądząc, już nie wiem,

Między Labdakidów rodem

A synem Polybosa, cóż gniewu zarzewiem,

Co mogło być walki powodem.

Wieść o tym milczy. Po cóż bym więc ujął Edypa ja sławy

Jako mściciel ciemnej sprawy?

Zeus i Apollo przenikną człowieczych dusz ciemnie,