Bo Apollo wnet nań runie

Z błyskiem, gromem, burzą,

I niechybne wnet Erynje30 grozie tej przywtórzą.

Więc z Parnasu31 śnieżnych wirchów głos błyszczący padł,

By przestępcy ukrytego badać wszędzie ślad

On jak buhaj w dzikim lesie

Raz postoi w ciemnych grotach,

To znów w skalne jary rwie się

W omylnych obrotach.

Od wyroczni w środku ziem32 w dalsze pomknie sioła,