w radosnej Tancie”.37
Przerwała recytację.
— Przepraszam, panie ben Ali, zapomniałam, że nie rozumie pan po szwedzku. Proszę mówić dalej!
Nie zwrócił uwagi, że się wtrąciła. Siedział z twarzą ukrytą w dłoniach, a jeden obraz pojawiał się za drugim.
— Widać mandarynkowe i pomarańczowe zagajniki nieopodal miasta Banha38. W oddali pojawiają się żółte wzgórza Pustyni Libijskiej39. I widać błękitną wstążkę Nilu. To o nim śpiewa poeta, o którym wspomniałem, chociaż po arabsku brzmi to zupełnie inaczej. Potrafię jedynie oddać słowa, a nie to, co skrywa się pod nimi.
— Proszę i tak je wypowiedzieć — namawiała. Recytował powoli, jakby tłumaczył na bieżąco:
„Och, czy wciąż toczy swą falę bogatą
cudowny Nil, najświętsza z rzek?
Czy ciemną purpurą błyszczy
wzgórze Mokattam40 i jego złoty brzeg?”.