Wstali powoli i w milczeniu ruszyli aleją w stronę dużego mostu. Gdy tam dotarli, ławki zajęte były przez kursantów — mężczyzn i kobiety, którzy oglądali przepiękny zachód słońca. Po jeziorze pływały łódki.
Stina Brenner przystanęła na moment, żeby porozmawiać z koleżanką. Gdy podniosła wzrok, Saida ben Alego już nie było. Poszedł do domu, do Babla, nie czekając na kolację i z nikim się nie pożegnawszy.
V
Kiedy następnego ranka Said ben Ali wszedł do warsztatu, nie znalazł tam panny Brenner. Praca mu nie szła, nie mógł się skupić, wciąż rozglądał się za koleżanką. Nie chciał jednak pytać o nią towarzyszy, nie był bowiem pewien, czy wypada pytać o damę. Skąd mógł to wiedzieć?
Pan Brown sam z siebie powiedział mu, że wczoraj wieczorem panna Brenner dostała list od brata i szwagierki, w którym zawiadamiają o przyjeździe do Nääs, chcą bowiem zwiedzić to miejsce, więc panna Brenner pojechała po nich do Flody.
Said ben Ali pomyślał: „A więc wróci!”. Przez moment przyszło mu do głowy, że na dobre wyjechała.
Zaczął pracować ochoczo, ale powoli, by za bardzo jej nie prześcignąć.
Teraz przyjezdni weszli do warsztatu w towarzystwie dyrektora i jego żony.
Said ben Ali śledził ich wzrokiem. Stina szła obok postawnego, młodego mężczyzny, który miał ten sam żywy wyraz twarzy co ona. Szwagierka była wysoka, szczupła, miała bardzo jasne włosy. Said ben Ali domyślił się, że według europejskich standardów była pięknością.
Towarzystwo mijało kolejne stanowiska stolarskie i rozmawiało z pracującymi przy nich osobami, ale Stina natychmiast poprowadziła brata do Saida ben Alego i przedstawiła go słowami: