— Ludvigu, oto mój przyjaciel Egipcjanin.
Kłaniając się, Said ben Ali rzekł:
— Cieszę się, że niebawem spotkam pana w Egipcie, panie Brenner.
Brat Stiny wskazał na swoje gardło, z uśmiechem pokręcił głową i wypowiedział kilka słów tak ochryple, że jedynie przywykłe ucho potrafiło rozróżnić, co mówi.
Stina mówiła za niego:
— Brat chciałby podziękować za wszystkie informacje, którymi się pan podzielił. Ma nadzieję, że egipski klimat przywróci mu zdrowie, by sam mógł panu podziękować.
Said ben Ali odpowiedział poważnie i serdecznie:
— I ja mam taką nadzieję. Klimat mojego kraju jest bardzo łagodny.
Podeszli do stołu Stiny, chciała pokazać bratu swą pracę.
Cały dzień spędziła z rodziną, a gdy wieczorem wyjechali, Saidowi ben Alemu zdawało się, że od wczoraj minął cały tydzień — tak bardzo tęsknił za Stiną.