Ostatnie słowa wypowiedział takim tonem, że Stina spojrzała mu w oczy, niemal tak samo poważne jak brata.

Mohammed podniósł malca na ręce i pokazał mu fajerwerki, również pozostałe dzieci próbował odciągnąć od Saida i obcej kobiety. Stina wnet pojęła, że Mohammed uznał zachowanie starszego brata za skandaliczne i niestosowne, więc zaczęła iść w stronę stawu, a Said u jej boku, trzymając najmłodszego chłopca za rękę; pozostali szli kilka kroków z tyłu.

— Te dzieci to moi kuzyni — wyjaśnił Said ze swym pięknym uśmiechem. — To dzieci moich wujów, Selima i Ibrahima.

— Jak ma na imię dziewczynka? — spytała Stina, tylko po to, by coś powiedzieć.

— Naïme, a to mały Yussuf. Są rodzeństwem.

Said ben Ali podniósł chłopca na ręce. Stina pogłaskała jego brązowy policzek i uśmiechnęła się do niego, a on przyglądał się jej poważnymi oczami.

— Ile lat ma Naïme?

Said ben Ali spytał Mohammeda.

— Mówi, że osiem.

— Czy Naïme wyjdzie za mąż za pańskiego brata, gdy dorośnie? — spytała Stina.