— Nie, nie jestem sama, moja kompania stoi tam; widać mojego brata, jest o głowę wyższy od pozostałych. Napisałam do pana wiadomość, panie ben Ali, ale posłaniec nie znalazł adresu. Mieszkamy w Hôtel du Nil. Jestem w Kairze od tygodnia, a jutro rozpoczyna się nasz podróż po Nilu.

Said ben Ali był wyraźnie zakłopotany. Zwrócił się do brata po arabsku, a potem do Stiny po angielsku:

— To mój brat Mohammed, o którym pani opowiadałem. Nie mówi po angielsku.

Said znów wypowiedział kilka słów po arabsku, jego ton był rozkazujący.

Mohammed odstawił malca na ziemię, uroczyście przyłożył dłoń do czoła, a potem do piersi i z powagą się ukłonił.

— Proszę mu powiedzieć, że jest mi bardzo miło go poznać i że jesteście do siebie bardzo podobni. Nie wiedziałam, że należycie do potomków proroka, teraz rozumiem to, widząc zielony turban pańskiego brata — dodała.

— To prawda.

— Pański brat ma bardzo inteligentny wygląd, panie ben Ali — ciągnęła Stina.

Nie wiedziała, o czym ma rozmawiać. Czuła się nad wyraz zakłopotana czarnymi, wpatrzonymi w nią dziecięcymi oczami i skrępowaniem Saida ben Alego.

— Dziękuję, panno Brenner — odparł serdecznie. — Jest bardzo inteligentny. Studiuje w meczecie El Azhar73, to uniwersytet. Chce zostać uczonym, ale nie chce się uczyć od Europejczyków.