Uwielbiają sunąć...

Gdy tak siedziała, sama sunęła ku nastrojom, z którymi próbowała walczyć, ponieważ instynktownie bała się, że poprowadzą ją w stronę czegoś niebywałego, niespodziewanego — w kierunku małżeństwa z Saidem ben Alim. A ona nie rozumiała ani jego, ani jego świata. Wszystko to tylko dlatego, że jej fantazja zajmowała się Saidem ben Alim od tak dawna, iż całkowicie wypełniła się myślą o nim; i ponieważ ten wschodni kraj, który teraz przysuwał się obok niej, był jak czarujący, uwodzicielski sen.

Groźne, bardzo groźne było to bezwolne sunięcie w stronę czegoś, co nie należało do niej, było tylko obce i zadziwiające. Zrozumiała, że to niebezpieczne, i ze wszystkich sił starała się temu oprzeć. Postanowiła, że będzie towarzyska; dołączyła do angielskich znajomych brata i szwagierki, długo gawędziła ze starszym, dostojnym angielskim pułkownikiem, który od wielu lat przebywał w Egipcie i ewidentnie czerpał radość z tego, że może jej opowiedzieć o wszystkim, czego Anglia tu dokonała. On mówił, a ona utkwiła poważne oczy w jego twarzy. Nie pozwalała, by jej spojrzenie uwodziła święta rzeka ani piaszczyste brzegi wypełnione stadami przedziwnych ptaków — długodziobych pelikanów, żurawi, sępów i innych, których nazw nie znała, ani wioski w palmowych zagajnikach, różowe skały, żółty piasek pustyni i karawany rozkołysanych wielbłądów. Gdyby tam spojrzała, na nowo zaczęłaby sunąć.

Chciała zrozumieć ten kraj, nauczyć się czegoś nowego i dla niej istotnego na temat tej starej wschodniej krainy. Początkowo z błyszczącymi oczami i zmarszczonym czołem słuchała tego, co świetnie wykształcony podróżnik miał jej do powiedzenia. Niebawem zaczęła jednak przerywać i dopytywać. Czy naprawdę to wszystko, czego dokonała Anglia, jest dla Egiptu błogosławieństwem?

Pułkownik uniósł się z fotela, stojącego tuż przed jego kajutą (na Amenartes wszystkie kajuty położone są na górnym pokładzie — całkowicie niedostępnym, wręcz zakazanym świecie dla tubylców z dolnego pokładu). Stanął naprzeciwko Stiny, imponująco rosły, i oparłszy się o reling78, odparł.

— Bez wątpienia, młoda damo. Ludzie Wschodu to duże dzieci, które jak dzieci należy wychować i prowadzić. Szkoda, że nie widziała pani Egiptu, zanim się tu znaleźliśmy. Różnica jak między najciemniejszą nocą i najjaśniejszym dniem.

Opisywał jej zmianę, udowadniał ją za pomocą liczb i przyznawał, że to coś imponującego z punktu widzenia Anglii, ba, może nawet z punktu widzenia Europy. Ale czy Egiptowi nie należy się przyglądać z egipskiego punktu widzenia? Jak wygląda ta kwestia od strony Egiptu?

Sir79 Josuah Pembroke uśmiechnął się pobłażliwie na jej dociekliwość.

— Droga młoda damo — rzekł — według nas nie ma czegoś takiego jak egipski punkt widzenia. Jest tylko brud, ubóstwo i wieczny hałas.

Wskazał na dolny pokład, gdzie roiło się od fellachów.