Przetłumaczył. Sultana wyglądała na przygnębioną, potwierdziła skinieniem głowy.

— Chodźmy już, Stino, mam dość egipskiego towarzystwa, zaraz umrę z pragnienia — szepnęła Agnes po szwedzku.

Stina wstała, odstawiła Yussufa, który uczepił się jej spódnicy, po czym ona i Agnes zaczęły żegnać się z trzema starszymi za pomocą pantomimy, ale serdecznie; poklepywały je po ramieniu i kiwały głowami, prosząc przy tym Saida, by przekazał to, co powinny powiedzieć po arabsku. Potem podchodziły dzieci, jedno po drugim, podawały im rękę, a następnie wszystkie na skinienie Saida ben Alego zniknęły za drzwiami.

Wszystkie oprócz Yussufa, który chwycił dłoń Stiny i nie chciał jej puścić, mimo upomnień Saida ben Alego. Ale panna Brenner go ułagodziła:

— Proszę go zostawić, nie przeszkadza mi. Cieszę się, że mnie tak lubi.

Na ulicy Mohammed czekał na damy, by się pożegnać. Ukłonił się uroczyście, na orientalną modłę. Stina miała wrażenie, że długo przygląda się jej z dezaprobatą.

„On się tak łatwo nie ugnie”, pomyślała, „ale w końcu się uda, jeśli będzie musiało się udać”.

Said wreszcie oderwał rączkę Yussufa od spódnicy Stiny, a ten wcisnął piąstki w oczy i się rozpłakał.

— Mówi, że chrześcijańska pani nie może odejść, że powinna wrócić do domu — wyjaśnił Said ben Ali.

Stina uśmiechnęła się.