Każdy myślący Polak musi dziś czuć to samo: myśli nasze butwieją w ciągu jednej nocy. Nie znoszą zetknięcia z powietrzem i ziemią — tym powietrzem i tą ziemią, jakie są z naszej i ojców naszych zasługi — jedynym naszym gruntem. — Czy więc istotnie nie wszystko jedno?
Rozpacz wkrada się przez każdą szczelinę; rozpacz i zniechęcenie. Nie mam w tej chwili żadnej łączności z życiem — jestem sam, a chociaż wiem, że mogę wywierać wpływ, ta abstrakcyjna wiedza nie chce się zrealizować, stać poczuciem. Słaby jestem człowiek, lada mnich średniowieczny był w porównaniu ze mną bohaterem, a my mówimy o przyzwyciężeniu tej etyki. Błazeństwo kodisowszczyzny, Niemojewskich349, wiecznie gadającej Izy350, poczciwego Radlińskiego351, który ma całkiem niezasłużoną minę Sylena352 czy może Sokratesa.
Czasami pewne postacie żyją intensywnie we mnie na chwilę; wczoraj miało to miejsce z Sokratesem.
Meredith rozwiązuje zagadnienie, jak pogodzić idealizm poetycki, idealizm nieustępujący w rozległości perspektywy Dantejskiemu lub Shelleyowskiemu, bez pojęcia celu ostatecznego, bez wszelkiej eschatologii, apokalipsy etc. Sorel rozwiązuje to samo zadanie w dziedzinie myśli oderwanej i etyki. Sorel, jak się zdaje, nie rozumie własnego swego znaczenia w filozofii i nie docenia swej pracy w prawdziwie wzruszający sposób.
Gdy się ma śmiałość, jak czyni to Lemański353, zarzucać całej kategorii pisarzów brak twórczej pracy nad wyrobieniem sobie własnego moralnego świata — trzeba dać dowody, że się ten świat posiadło. Dowodem jest rodzaj widzenia artystycznego. Autor Wioseczki354 nie jest bliski stanu, w którym wszystek pył jego myśli stał się Buddą — mam ochotę odpowiedzieć. Nie mogę zaprzeczyć, że mnie jeszcze zawsze rozstrajają ataki tego rodzaju. Ale mniejsza. Nie stoicka nietykalność, lecz przyzwyciężanie ran odczutych. Byle na to starczyło sił.