Moja powieść402 na całe okresy czasu staje się dla mnie rzeczą trudną do zniesienia. Zdaje się jednak, że w porównaniu z Płomieniami403 stanowi ona krok naprzód. Znowu wystrzegać się muszę myśli, co też mogą prawdopodobnie mówić o tej powieści „rodacy”, jak oni ją będą widzieć, ale zamknąć się w niej, zamknąć możliwie najszczelniej.

Nieuniknione jest i będzie oskarżenie o cynizm. Nie wybaczą mi ani Jadwigi, ani Gertrudy. A przecież są to postacie traktowane modo geometrico404.

O zgorszeniu nie może być mowy.

Przeciwnie, zarzutem jest brak pierwiastka della voluttà405. Natalia Trawka i Flavel odgrywają wielką rolę. Scena między nią a księżną milcząca w oranżerii. Domenico Giava — obok. Ten dygnitarz zakonu Jezusowego.

Następca tronu. To są tony sympatii. Z nich trzeba wydobyć silny ton Swiftowski. Ten rozdział ma wielkie znaczenie, jeden z kluczów. Klotylda w Rzymie.

Pius IX 406Nie bać się i być swobodnym.

Tak samo z Garibaldim407.

Mazzini mnie niepokoi, gdyż nie chciałbym go ani skrzywdzić, ani pozostawić w stanie papierowym. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że go nie lubię. Myślę, że nie lubię także Garibaldiego.

Co do Cavoura408 nie mam tych wątpliwości: sympatia jest tu bliska i łatwa dla mnie. Cattaneo409? Nie znam go. Myślę, że był naprawdę uczciwie borné410 poza czystym intelektem. Tu miał jednak więcej krwi i mięśni niż Ferrari411, choć Ferrari jest o tyle świetniejszy.