Myśli są u Żeromskiego tylko po to, by budzić echa. Nie służą do poznania, ale wywołują wzruszeniowe następstwa.

W rezultacie nie mamy ani świata, ani osób, tylko cienie sugestionujące uczucia cieniom; a ci jego Włosi. Ta najnudniejsza w świecie Agnesina440.

Naturalnie jednak Sułkowski będzie miał kilka wydań: to dobrze. Nawet — niechby Żeromski miał choć żyć z czego, nie jak polski pisarz, ale będzie uważany za literaturę — poezję w wielkim stylu.

Od czegóż Feldman, publiczność, która szanuje fakty dokonane własnych swych baranich zacietrzewień.

Nudno i smutno; najzupełniej bezcelowo.

Jasne jak słońce, że trzeba myśli, filozofii, entuzjazmu i fanatyzmu myślowego i jednocześnie takie już znużenie, takie straszliwe znużenie.

Ci panowie z Kasy Mianowskiego do 25. nie przysyłają swej kwartalnej „pomocy”441.

*

26 I

Wiek XVIII był właściwie stuleciem czystej towarzyskości. Była ona żywiołem zasadniczym, w którym rozstrzygały się najważniejsze sprawy. Niewątpliwie w tym świecie toczyły się walki o byt również śmiertelne, ale broń była osobliwa. Ginęło się wskutek niepowodzenia towarzyskiego typu. Dało to połączenie miękkości i perfidii. Można zrozumieć, że dziwny dywanowy fałsz tego życia, w którym istotnie uśmiech, szept za wachlarzem zabijał, mógł doprowadzić J J. Rousseau442 do szaleństwa. Tu jest jeden z punktów, co do którego zgodzić się nie mogę z Ortwinem443. Rousseau jest i nam potwornie bliski. To nie Tołstoj. Pod żadnym względem. Ale wracając do XVIII wieku — to stulecie wytworzyło przepysznych magnatów życia, ludzi, których nigdy nie można było zaskoczyć w stanie towarzyskiej bezpłodności, którzy promieniowali nieustannie energią i byli nie do zwyciężenia. To Sheridan444, to Mirabeau445, to zapewne Burke446, do pewnego stopnia, to Beaumarchais447. To jest dla mnie najpiękniejszy typ ludzki tego stulecia.