3 II

Irzykowski jest ślepy i głupio zły. Pisać Polakom, że historia sama się robi, że wskutek tego plany historyczne, o jakich pisałem ja, a przede wszystkim już w swoim mądrym, głębokim i męskim artykule p. Koneczny466, jest rzeczą niepotrzebną, jest wszczynaniem kwestii sztucznych — to już szczyt ograniczoności. A ci panowie z „Widnokręgów” z tą samą dobrą miną dobrze wychowanych chłopczyków przełknęli artykuł Konecznego i drukują teraz kwasy starokawalerskie Irzykowskiego. To wydaje się im bezstronnością, równowagą myślową, powagą. Bóg wie wreszcie. Żadną miarą nie umiem sobie wyobrazić wnętrza głowy Biegeleisenów. Historia się robi sama. Nie sama, lecz przez olbrzymie machiny woli wytężonej przeciwko nam. Nie mogę pisać nawet dla siebie o tym. Pragnę zapomnieć o istnieniu Irzykowskiego; jest to prawdziwa zmora. Jeżeli zwariuję, on i Herbaczewski będą moimi widmami prześladowczymi.

*

6 II

Gdy spotkam ***, będzie mi on znowu deklamował o niepospolitości umysłu Irzykowskiego. Mój Boże, jak mam już was dosyć, was wszystkich niepospolitych, ciekawych, wybitnych, prawdziwie oryginalnych. Jak kurz to przesłania słońce, dusi i nie daje oddychać.

Nie ma niepospolitego umysłu bez woli prawdy — a Irzykowski, a ***, a wszyscy dzisiejsi z młodopolskiej kultury — nie wiedzą nawet, jak to wygląda. Nie rozumieją oni, że prawda poznania daje spokój i stanowczość i że tylko fałszywy umysł ma tu coś do powiedzenia. Naturalnie związek ten tak się właściwie przedstawia, że myśl, która daje woli naszej, charakterowi naszemu spokojną pewność, zaufanie — jest prawdą i to jest jedyne ludzkie jej określenie. Ale właśnie musi być ten charakter, ta wola — inaczej myśl Tersytowska467, która nigdy nie znajduje spokoju i sądzi, że ta jej ruchliwość to właśnie niezaspokojoność, bezwzględność, nieustraszoność dążenia do prawdy.

Trzeba ignorować — ignorować, jakby nigdy nie istniał ów brzuchomówczy, świegotliwy element Tersytowski. Trzeba coraz pogłębiać fundamenty i coraz wyżej wznosić wały, mury, palisady i strażnice.

Być samym. Bez chęci nawet i żalu, by było inaczej. Nie polemizować. Pisać w stylu konstatowania i kształtowania rzeczywistości, zupełnie nie dostrzegając biegeleiseniady, irzykowszczyzny, Zofii Nałkowskiej i tutti quanti468.


Naturalnie, *** nie wytrzymał i sprowadził sobie Weiningera469. Po co, naprawdę, tym wszystkim dyletantom życia filozofia. I te frazesy, te niepowstrzymane potoki frazesów. Boże, daj mi wzmacniać dnia każdego moją biedną wolę.