U nas chłop rozumu łyknie, już szlachcic, Żyd pejsy obetnie, już zaraz o Panience Przenajświętszej gada.

Napatrzyłem się.

Odwagę widziałem ja i krwi serdecznej oddanie — a myśli ludzkiej nie widziałem. Hej, hej, gdyby Polacy nie byli pany, gdybyście z siebie tę szlachetność zzuli.

A teraz ty co?

— Za granicę — powiedziałem — jadę.

Stary zagwizdał.

— Tęsknić, cierpieć, bólem za ojczyznę się spalać.

— Nie — odpowiedziałem.

— Więc po co?

— Przyjrzę się, co tam jest, jak tam się ludzie z podziemia rwą, i wrócę.