Nie obchodzi mnie to nic. Nie mógłbym go zabić.

Nie myślę, aby trzeba było zabijać.

Trzeba się bronić.

Nie wolno mnie tknąć, bo za to śmierć.

Moja i wasza, ale za życia ja jestem nietykalny.

Teraz jestem szczęśliwy, wiem, że nie dotknie mnie nikt.

Nie należę do nikogo, jestem sam.

Zrobię wszystko, co zechcę, tylko to, co zechcę”.

Na parę dni przed śmiercią nareszcie pisał:

„Rozmawiałem z Nieczajewem i on już wie. Mówił, że ja nie mam prawa. My nie należymy do siebie, należymy do sprawy. Nie. Sprawa — to jestem ja.