— Na drugim piętrze jest swobodniej — powiedział ktoś.
— Bezrobotnych jest dużo — rzekła Lia. — Oni zajmują tę część domu. Teraz są same kobiety tylko i dzieci, ale na noc zapełni się to wszystko.
Weszliśmy na drugie piętro.
Tu mieszkali bardziej stali lokatorzy Asta.
Jakaś młoda kobieta o wylęknionym spojrzeniu przywitała Lię.
— Znowu tu? — powiedziała. — Czerwony pokój jest wolny, tam nawet jest łóżko.
Minęliśmy cztery czy pięć pokojów. W jednym z nich leżał na tapczanie mężczyzna o czarnej brodzie i prześlicznych, smutnych oczach.
— Znowu tu signorina412 — odezwał się. — I znowu la donna e mobile413 — uśmiechnął się.
— On bił się za Komunę — powiedziała Lia, pokazując mnie, jak gdyby była w tym jakaś racja.
— Francuz? — zapytał mężczyzna.