Nie wierzę swoim myślom — one kłamią, nie wierzę niczemu, co mówię do siebie wewnętrznie.

Na dnie tego wszystkiego jest tylko to: miłość do niego i tęsknota.

Zawołaj mnie, gdziekolwiek bądź jesteś, i pójdę.

Rzucę wszystko i pójdę za tobą.

Będę słyszała ciężki, długi płacz matki i pójdę z tobą.

3 listopada

Kiedy stuknął do okna w ten wieczór, krzyknęłam, myślałam, że to chyba moja myśl zwołała ducha.

On stał pod oknem taki sam, jakiego go widziałam w marzeniach.

Miał twarz pooraną i spaloną, jakby z brązu wykutą.

Nie wiem, jak przywitałam się z nim. Wiem, że poczułam usta jego na swoich włosach, wiem, że dusiły mnie łzy. Musiałam krzyknąć coś czy powiedzieć, bo on patrzył na mnie ze zdziwieniem.