— Jak możesz ty tu żyć?

W jakim słowie wyczuł on, że w mej duszy śpi zakopany miecz?

Które słowo zdradziło mnie, że myśli moje były z nim?

A on mówił:

— Nasze życie jest jak przysypanych w podziemiach. Wali się na nas ziemia, ale my leżymy już za życia w grobie. I nie kradniemy innym chleba, światła, powietrza.

Ja wiem, że my zginiemy wszyscy.

Ja wiem, że czają się już drapieżne oczy, że liczy nas ołowiane spojrzenie.

Nie mamy ani dnia, ani godziny, ale pomimo to ja, szczuty, ja, ścigany, pytam się ciebie, jak możesz tu żyć!?

Czy ty pójdziesz stąd, aby zostać żoną, niewolnicą, zabawką, rzeczą jednego z tych ludzi, których tu jedynie możesz napotkać?

Czy ty pozwolisz, aby całe twoje życie, twoja dusza i twoja myśl poszły na igraszkę dla człowieka, który na dzień przed ślubem z tobą oczyści dla ciebie miejsce w swym domu przez usunięcie jakiejś Marynki lub Małaszki?