Dlaczego nie trzyma mnie tu nic?

Dlaczego jestem taka sama?

I dlaczego w tej chwili nic mnie tu nie woła?...

Najlepiej byłoby mi już gdzieś w chłodnej, czarnej ziemi.

Noc wszędzie, pusta, wielka noc.

Zmarzły gwiazdy, serce moje zmarzło. Sama stoję w pustym, nagim polu.

A ty, Michale, myślisz pewnie, że mnie teraz płacz i jęk spod ziemi woła, że wołają mnie usta sine i bezkrwiste. Nie, nie myślę o tym wszystkim, nic nie myślę. Jestem jak złamana gałąź rzucona na wiatr.

Teraz już jestem całkiem sama.

Mamy nie ma i Michała już nie ma. Stryj Oktawian chodzi przygarbiony przez oświetlone, pokoje. Chodzi, jakby sam z sobą rozmawiał.

I czego ty się męczysz, staruszku?