Zniżył głos:
— Może ładnej dziewczyny? Mam bardzo porządne dziewczęta...
— Nic mi nie potrzeba...
— Jak to może być: nic nie potrzeba? Taki młody pan? Jak to może być? Ona jest całkiem porządna dziewczyna.
Z wielkim trudem oswobodziłem się od niego.
Wybiegłem z miasta i wydostałem się na jakieś wzgórze, i usiadłem.
Cóż to jest? — myślałem. — Więc to tak jawnie i systematycznie? Kobiece ciało jest rzecz, którą się nabywa, sprzedaje? Przed chwilą mogłem sobie kupić dziewczynę, której nie widziałem na oczy. I była obowiązana mnie całować, pieścić.
Cóż się dzieje z duszami tych kobiet? Czy one mają duszę? Czy one czują, że są tylko rzeczą? A może one istotnie to lubią. Bejła przecież zaczepiała mnie sama? Cóż to jest kobieta?
Przechodziła przede mną galeria znanych mi postaci, pań z sąsiedztwa.
Czy i one są takie?