Mówią ci o niej usta tych, których skazywałeś na śmierć, grzebałeś w syberyjskich śniegach.

Carze, carze — podnoszą się ręce w kajdanach, gdy ten człowiek mówi. Świadectwo dają jego wierze.

Naokoło połyskują bagnety.

Proś boga, proś boga twej duszy.

Słowo powiedz, on jest serce, które serca słucha...

Serca szukasz: serce ci nie bije.

Bagnety strzegą trupa. Trup twój tylko siedzi na tronie.

Carze, carze — tyś siebie sam zabił”.

Sołowjew był to Bayard526 naszej rewolucji. To, co dokonywał on, było bayardyzmem duchowym.

„Przed jasne słońce, przed Wołgę rzekę powołałem cię, carze, na sąd.