Na straży stanął mrocznych dziejów, on — zbrojne sumienie.
Nie wyjdzie już nikt z czarnego zamku.
Nad tronem stoi, a pod nim siedzą, rządzą trupy.
Kto przemoże srebrnego rycerza?
On nie lęka się bagnetów żołnierskich; serca jego nie dosięgnie stal, broni go kamienna mogiła: mrok mogilny schłonął ciało, pamięć tylko wsparła się na mieczu.
Lecz w myśli ludowej stoi on w blasku, który świeci, gdy gasną słońce i gwiazdy i gdy już tylko trwa idąca poprzez pokolenia sława. W pamięci wykuła kształt ten wielkości.
Na dnie sumień stoi uśmiechnięty i niezwyciężony.
Gdy tu zajdzie myśl, załka i wstanie orężna.
Taki pogodny, szczęśliwy był w ten ostatni wieczór. Chciał, aby mu kupiono kwiatów, dano poezje Niekrasowa547. Czytał na głos wiersz Matka, potem ten inny, bolesny, w którym skarży się poeta i błaga:
Za kroplę krwi, com wspólną miał z ludem,