Goldenberg szlochał na głos.
— Ja jestem mały człowiek, zły człowiek, ja o sobie ciągle tylko myślę, wyście nie powinni ze mną żyć.
— Będę jutro myślał o tobie — rzekł Sołowjew.
IX. Oblubieniec
W historii polskiej droga mi była zawsze postać Warneńczyka537. Dwa wieki polskich dziejów: XV i początek XVII, wydają mi się zawsze dziwnie tragiczne. Nie lubię XVI stulecia. Jest w nim jakaś niesumienność. Ludzie sprawiali tu istotnie Babińską Rzeczpospolitą538 w ukryciu przed losem. W XV szli oni jeszcze z rycerską wiarą na spotkanie losu. Szli, nie bojąc się zgonu, lecz marząc o zwycięstwie. W XVII już Żółkiewski539 na polach Cecory symbolizuje doskonale polskie dzieje. Polski dramaturg historyczny powinien stworzyć trylogię: Warneńczyk — Batory — Żółkiewski. A jeżeli już greckim obyczajem mamy do tragedii dodać dramat satyrowy540, niechaj weźmie pióro Arystofanesa541, a kreśli polskie Odrodzenie. Polskie Odrodzenie — kiermasz na pobojowisku. Magnaci polscy — cudzołożący z myślą europejską i płodzący bękartów542: dumnych, ciemnych szlachetków XVII wieku. Polskie Odrodzenie było olbrzymią maskaradą, zapustami543 weneckimi w Polsce. A zapusty te zaważyły na losach narodu jak prawda. Nie powinien zapomnieć dramaturg o satyrycznym dramacie, inaczej nie będzie w jego trylogii prawdy. Niech nie żałuje polskich zygmuntowskich czasów i Babina: polskie szlacheckie głowy opiły się myślą ludzką jak winem. Po pijanemu cięły szablami po niebie. Chrystusa i diabła wyzywały na rękę, ale już skradał się ojciec Possewin544 i pijaną tłuszczę Iwanowi sprzedał. Później Skarga545 płomiennym słowem pobudził pijących i gdy wytrzeźwieli, zapadła nad Polską noc żałobna po kiermaszu zapustnym. I do dziś dnia historia ciąży nad nami jak klątwa. Ale te trzy postacie kocham w tych wiekach: Warneńczyk — Batory — Żółkiewski. Może się mylę i nie rozumiem ich. Ale Warneńczyk ma w sobie młodość, która ślubuje się śmierci i leci piękna, rozkochana na swoje wieczne zrękowiny546 ze sławą.
O Warneńczyku myślę zawsze, kiedy przypominam sobie Aleksandra Sołowjewa. On wprowadził nas na te pola, gdzie już tylko śmierć rządzi, poprowadził nas na wielki bój duchów. Narodna Wola — olbrzym, w piersi którego biło sto nieznających trwogi serc, który patrzył w przyszłość setką płomiennych oczu, myślał stu głowami, w których nie było osobistej rachuby. Narodna Wola — bojująca przyszłość ludową — narodziła się w cieniu tej postaci.
Srebrnym rycerzem go widzę, jak stoi na straży mrocznego zamku, gdzie zamieszkała krzywda.
Tu go postawiła myśl.
Srebrny rycerz stoi na straży przyszłości.
Tego uzna duch narodów, przed kim kopię pochyli. Kto śmie przejść pod kopię srebrnego rycerza?