— Umierając, będę myślał: kują myśl w podziemiu, naszą myśl. Jerzy, bądź kowalem żelaznej myśli rosyjskiego ludu. Tobie zostawiamy pamięć naszą jak młot. Stalową moc myśli wykuj w głębi dusz niewolniczych. Niepowstrzymaną jak te siły, które powołał człowiek, by mu służyły. Kuj myśl niezłomną, myśl rządzącą sobą, myśl nieblednącą.
— Pocałuj mnie jeszcze i wybacz — rzekł Kirsanow.
— Mnie, Zejdenmanowi, wybacz. Ciężką rzeczą jest żyć na mogile.
— To wy mnie wybaczcie — rzekła Ola — piękni jesteście ludzie, piękni, piękni. Nie umiałam zrozumieć was.
Zmusiliśmy Siewierowa i Kirsanowa, aby się uściskali. Była chwila uroczysta.
— Starym zwyczajem — rzekł Sołowjew — usiądźmy.
Siedliśmy w milczeniu.
Sołowjew wstał i lekko potrząsając głową, rzekł:
— W ręce wasze oddaję Ziemię i Wolę, wszystko, co mam na świecie.
I szedł potem wkoło, całując każdego trzy razy.