Ani ta cisza, co leży na dnie.

Bóstwa leśne chodzą

Senną stopą po mchach.

Szumią rosy, o coś proszą,

Obcą mi jest miłość i strach.

Wyrzecz słowo, by znała cię dusza,

Tylko słowo jest mocą, co skrusza

Tarcz wykowaną

Przez myśl.

Śmierć była tu przy robocie,