„Krążą pogłoski, że Karakozow był torturowany podczas śledztwa. Gdyby przyszła do głowy komuś podobna myśl w stosunku do Sołowjewa, niech pamięta, że potrafimy go dosięgnąć i osądzić, że podłością swoją sam siebie skaże na niezawodną śmierć”.
— To tylko możemy zrobić dla niego — powiedziałem Oli.
— A co stanie się z jego myślą? — zapytała Ola.
— Aleksander Drugi zginie — powiedział poważnie Michajłow.
X. Hekate
W jakie dziesięć dni po pojedynku Sołowjewa z Aleksandrem II zjawił się w naszym mieszkaniu Cyprianow. Ucieszyliśmy się ogromnie, zobaczywszy go. Siedział on w kijowskim więzieniu i sprawa jego przedstawiała się groźnie. Na południu przedstawiała się groźnie każda sprawa. Losy aresztowanych politycznych miał w swoim ręku Strelnikow — prokurator wojskowy.
— Gdy moja siostra była u niego z jakąś prośbą — opowiadał Cyprianow — pokazywał on jej, jak ja będę chrypiał i wyciągał język na szubienicy. Mówię wam literalną, dosłowną prawdę: naśladował w sali do przyjęć w obecności dwudziestu osób, z których połowa miała synów lub braci w więzieniu aresztowanych za sprawy polityczne, rzężenie konającego, kiedy dławi go stryczek, i wysuwanie się języka z ust zaduszonego.
Nie potrzebował zresztą nas specjalnie upewniać — Strelnikow był znany powszechnie. Każda czynność rodzi swoich poetów i artystów, którzy uprawiają ją z zamiłowaniem i z zapałem. Strelnikow był poetą katowskiego rzemiosła. Czuć swą władzę nad sercami, patrzeć w twarze blednące z bólu i rozpaczy było jego sportem i jego przyjemnością. Nie był on żadnym potworem. W warunkach, w jakich żył, w warunkach, wśród których okrucieństwo systematyczne i bezwzględne względem tak zwanych przestępców politycznych uważane było za drogę do kariery, powstawanie takich ludzi jak Strelnikow jest koniecznością. Każdy człowiek musi w jakiś sposób zaspakajać potrzeby dumy i miłości własnej. Strelnikow — naśladujący przed siostrą więźnia rzężenie i grę fizjognomii551 tego więźnia, gdy będzie on konał — czuł się zapewne właśnie najbardziej człowiekiem. Upajał się całkowicie swą działalnością, już nie poprzestawał na spełnieniu suchych, przepisanych przez prawo czynności: tworzył. Strelnikow szalał, przechodził swój liryczny okres na południu. Wieszał ludzi, przeciwko którym nie posiadał żadnych poważniejszych i stwierdzonych motywów oskarżenia. Opowiadano, że założył się w klubie oficerskim z miejscowym generał-gubernatorem, że dostanie wyrok śmierci na Lizoguba552 i że zaraz wyrok wykona.
— Jeżeli pan zdoła wyrok taki dostać, jeżeli pan znajdzie taki sąd, który go skarze, ja go nie ułaskawię — rzekł generał-gubernator.
— Słowo? — zapytał Strelnikow.