Czy wy myślicie, że wyrzucą was te fale jak źdźbła piasku?
Spadamy wszyscy w coś, co nas nie zna.
Najlepiej mi jest tu, w małym pokoiku.
Kładą mi pod głowę małe swe rączyny,
Patrzą w moje oczy jasnymi oczkami.
Mrugają oczęta,
Usteczka się śmieją,
Tatuniu, tatuniu,
Rozstań się z nadzieją.
— Czy mógłbym się wam na co przydać? — zapytał po chwili. — Rozumie pan, może jeszcze mógłbym coś zrobić, mam sześćdziesiąt lat. Jeszcze kilka lat mógłbym popracować. Doczekałem się, że mnie dziś trumienki dzieci do snu kołyszą: czy przyda się wam na co stary, nieszczęśliwy człowiek?