— Mopsy są niewdzięczne i zmaterializowane.
— O, tak — odpowiedziałem — są to rentierzy psiego rodu.
— Jest w nich bryłowata obrastałość — powiedział poeta Cyprys, który właśnie czytał Norwida.
— Oh, comme c’est vrai, ce, que vous dites364 — szepnęła pani Alojzowa, z chrztu świętego Eufemia, i wpadła w zadumę.
„Otoczyła ją smętku welonowość” — wyrażał się o takich chwilach poeta.
Nie wszystko jednakże na świecie jeszcze zmopsiało.
— Twój mąż ma ukrzyżowaną duszę — mówiła do pani Alojzowej ciocia Eulalia.
— W ciernie spowite serce — dodawała kuzynka Emilia.
Poeta zaś Cyprys deklamował półszeptem pierwszy wiersz nienapisanego sonetu: Golgotyzujący balsam łez.
— Ale dlaczego on ciągle płacze i tak się krzywi? — pytał dziesięcioletni Edzio.