— Bo chce, a nie może, moje dziecko — tłumaczyła pani Eufemia.

— A dlaczego on nie może? — niepokoił się malec.

— Bo ściany głową się nie przebija — mówiła pani Alojzowa, nieco już niecierpliwie.

Edzio umilkł, ale przy obiedzie wpatrywał się w pana Alojzego i w końcu rzekł:

— Jaką to, wujciu, musisz mieć twardą głowę!

— A to dlaczego? — trochę cierpko zdziwił się pan Alojzy.

— A, bo od tego bicia w ścianę nie masz wcale guzów.

Mama Edzia, pani Eufemia, zaczerwieniła się, a potem zbladła. W końcu zaś rzekła:

— Mój Edziu, wujaszek ma ostrożne męstwo.

— A zresztą protestuje w duchu — dodała pani Emilia.