— Dlaczego nie?
Baletniczka Degasa520 wyślizgnęła się z ramek, wyskoczyła z obrazu i nieco ryzykownym pas521 podbiegła do Miriama.
— Pourquoi pas? Pourquoi pas?522
— A to znowu co? Ty skąd? Co mogą pomyśleć... Przecież opinia...
— Nie dbam o opinię. Je m’en moque, je m’en fiche...523 Kocham cię...
— Ależ...
— Kocham cię... Nie poznajesz mnie? Jestem sztuka.
— Ty?
— Ja... O, bez tych min... Ja wiem... Dla ciebie zawsze: Absolut! Absolut! Poza przestrzenią — czasem. A ja jestem tu, tuż obok. Na ulicy, podwórzu! Wszędzie. I nie lubię tych wielkich słów. Tak, czasami... gdym smutna... i śmiać się nie mam z czego... Ale à la longue524... br... Idea platońska! Wieczność. To wszystko... zawracanie głowy... les chansons525.
— Jak się ty wyrażasz!