Miarą człowieka jest stosunek jego do własnego imienia! U nas jest ono zmorą, której lękają się ludzie.

„Tu nie wymienia się imion, nie widzi się twarzy, nie poznaje się nikogo” — głosi napis istniejący na wrotach publicystyki polskiej.

Rzucam imię czyjeś. Myślę, że mam do czynienia z kimś, kto prostuje się dumnie, gdy imię jego zostaje wymówione choćby z urągowiskiem603.

— Moja mowa może być tylko moją. Ale w tej mowie także nosisz nazwisko.

Zgorszenie.

— Co się stało?!

— Nazwał go po imieniu.

Miny czy maski poważnieją.

— To „obcy”, nie rozumie gry.

— Niebezpieczny człowiek. Domaga się haseł od ech zbłąkanych. Twarzy doszukuje się pod maskami. Dlaczego każdy ma imię?