Emanuel: Lękam się, gdy ktoś naród narodowi sławi.

August: A jednak rzekł Józef o Nietzschem, że był dogmatykiem niewiary w osoby. Czy ty podobnego dogmatu względem narodu nie jesteś wyznawcą? I cóż jest naród? Ja go też nazwę organem prawdy żywej. Tylko że jak są prawdy, które już w ciągu jednego żywota poznawane i czynione być mogą, tak są inne, które wymagają współpracy wielu wieków i pokoleń. I to zestrzelenie i zogniskowanie duchów, aby prawda poznana była i ciałem się stała, to nazywam narodem i to jest ojczyzną. Źle mówię, kiedy powiadam: nazywam. Powtarzam tu tylko, co jasny duch Mickiewicza ujrzał, wygłosił.

Emanuel: Pomimo to razić mnie nie przestaje to samochwalstwo narodowe.

August: O, bo dla ciebie naród jest rzecz przypadkowa. Dziwna rzecz: wy tu nauczyliście już cenić i widzieć piękno, wartości i rozum w człowieku pojedynczym i przyrodzie: a nie zrozumieliście jeszcze, że rozumem są przede wszystkim dzieje: że więc naród i przeszłość jego to nie przypadek — to prawda dojrzewająca, która tylko wiarę w siebie rozumieć i rozwinąć się może. Przeszłość nie jest rzeczą martwą, jest tym w narodzie, czym jest i w człowieku. Każecie człowiekowi świat poznawać przez twórczość, a wzbraniacie się, gdy ja to na naród rozciągam.

Józef: Masz słuszność: jest w tym prosta konsekwencja. Naród, gdy wierzy w siebie, w prawdę wierzy; naród bowiem każdy jest dla siebie organem prawdy.

August: To nie znaczy, abym miał rzecz jakąś zwalczać tym, iż jest obca. Nie jest to wiara w naród. Wiara uczy raczej, że każda obca rzecz okaże się nieprawdziwą, prawdą więc ją zwalczać każe. Kto narodowi szukać każe innego oręża prócz prawdy — nie wierzy w naród.

Emanuel: Dziwi mię jeszcze jedno: poetów czynisz mistrzami prawdy i myśli.

August: Tak i sądzę, że im to właśnie prawda zawsze najszczerzej się objawia.

Józef: Nie rozumiem nawet samego zadziwienia i pytania Emanuela. Bo cóż jest sztuka? Zaiste na próżno szukałbym innego określenia, jak tylko: miłosne widzenie prawdy.

August: Rozumiem cię, lecz pragnę, abyś jaśniej mówił.