Biegnie ku nim i gładzi je po piórach. Ptasie skrzeki wydobywają się z Potworów.
FIZDEJKO
A więc za cenę jej miłości do mnie i zdrowia jej rozumu mam zdobyć rzeczywistą władzę — ja, złamany starzec na schyłku dni swoich!
MISTRZ I DER ZIPFEL
Wskazując na ekran, na którym powoli występuje obraz olbrzyjmiej głowy Fizdejki w fantastycznej koronie, rzucony przez magiczną latarnię.
Patrz tam!!!
FIZDEJKO
Latarnia magiczna! I tego mi nie oszczędzili. Dziecinnieję zupełnie. I boję się, boję okropnie, mimo iż wiem, że macie tu gdzieś ukryty reflektor.
Wstaje z klęczek.
Ale ja też muszę wreszcie zjeść kolację. Chodźmy, państwo.