Czy wiesz — będę otwarta — może gdybym się dowiedziała o tym przed twoimi ideowymi zeznaniami, może bym zerwała. Teraz — nie.

Do Matki

Wie mama, ja, zdaje się, kocham Leona, ale pracować na niego nie będę — będę pracować z nim. Zostaję wampirem. Pierwszy raz w życiu będę sobą.

MATKA

Tak — biedne dziecko. On cię już opanował. Ja do ciebie nie mam żadnego żalu. Może z czasem się to zmieni. Tymczasem siadajmy do kolacji.

ZOFIA

Ach — wszystko jest nie to — ja myślałam...

LEON

Ach — nie mów już nic. Siadajmy do kolacji i niech ona nam przez gardła przejdzie po tym wszystkim. Jeszcze jedno, czy wy nie rozumiecie — pierwszy raz mi to na myśl przyszło — ja nie mam złudzeń: ty jesteś straszną kobietą, Zosiu...

MATKA