Ależ oczywiście. Ja nie mogę, jestem zupełnie pijany. Przecież i tak Cielęciewicz miał być na kolacji, więc jedno miejsce jest wolne. Idź, Zosiu, prędko i przeproś ojca, że tak długo czekał.
Zofia wychodzi
Mamo, przecież mama wie, że ja to wszystko umiem ocenić — gdyby nie mama, nie dokonałbym niczego.
MATKA
Tak — strasznie dużo dokonałeś: rachunek na dwa tysiące talarów.
LEON
Mamo, czy mama nie widzi, że na to, aby to wytrzymać, trzeba też piekielnej siły.
MATKA
Nie zaczynajmy tych rozmów. Lepiej zjedz coś — za dużo wypiłeś.