LEON
Dosyć! Ani chwili tego nie zniosę. Ja się nie zbliżam, bo pamięta mama, co mi mama powiedziała w ten straszny zaręczynowy wieczorek: żebym nigdy się nie zbliżał, nie dotykał, nie całował. Już drugi rok. Proszę to rzucić natychmiast.
MATKA
Błagam cię, to jedyna moja pociecha.
LEON
A, do diabła starego! Ja mamie daję wszystko;
innym tonem — słabo i niepewnie
pracuję na to, aby to było — razem z Zosią pracujemy...
GŁOS
Tak — pracują, ale jak?