Kolacja może być, ale zimna. Niech panowie pozwolą. Wódka i zakąski już są. Proszę wszystkich do sali. Będziemy się bawić jak zwierzęta. Wieczór absolutnej beztroski.
MATKA
Nie ma dramatu — słusznie powiedziałeś, Leoneczku. Jestem zupełnie trzeźwa, ale w innym wymiarze: nie w dół, tylko w górę — ponad alkoholem. To nadzwyczajne. Może kto z panów poda mi rękę. Jestem ślepa.
DE LA TREFOUILLE
podając jej rękę; przedtem obaj zrzucili futra i zdjęli cylindry
Tak, tak, po wódce kokaina daleko lepiej działa. A przy tym jest to o wiele zdrowiej. Cha, cha, cha — to śmieszne.
De Pokorya podaje ramię Zofii. Wszyscy idą do sali na prawo. Leon ostatni. Dzwonek, ktoś otwiera. Wchodzi Murdel-Bęski
BĘSKI
Panie Leonie, proszę o chwilkę rozmowy.