56. Ale na czym polega, że nasz właśnie kraj nieszczęśliwy, którego cała historia zda się być jedną wielką potworną omyłką, cierpieć zda się właśnie najbardziej ze wszystkich, o ile mi się zdaje, krain naszego globu? — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939:] Ale na czym polega to, że nasz właśnie kraj, którego historia tyle wielkich omyłek zawiera, cierpieć zda się na nią właśnie najbardziej ze wszystkich, o ile mi się zdaje, krajów naszego globu? [przypis redakcyjny]
57. Nigdzie, zda się, ani w historii, ani w chwili obecnej nie nastąpiło ani nie następuje takie przemieszczenie i zwichnięcie wartości, jak w naszym nieszczęsnym narodzie — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939:] Nigdzie, zda się, w historii nie nastąpiło takie przemieszczenie i zwichnięcie wartości, jak w naszym właśnie narodzie. [przypis redakcyjny]
58. (...) a wszystkich prawie swoich, rzadkich zresztą, prawdziwie wielkich mężów — przez brak podtrzymania ich, a tępy zasię opór przeciw ich wielkości i hojnej dla innych potędze — zmarnował i mówiąc dalej tym trochę napuszonym stylem, zgnoił — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939:] (...) a tak wielu swoich, rzadkich zresztą, prawdziwie wielkich mężów, przez brak podtrzymania ich, a tępy zasię opór przeciw ich wielkości i hojnej dla innych potędze, zmarnował i mówiąc dalej tym trochę napuszonym stylem, nie pozwolił im całkowicie swej misji na tej planecie wypełnić. [przypis redakcyjny]
59. Bo nie chodzi tylko o wielkość danych osobników, tylko o to też, jak ta wielkość całość bytu ludzkiego w danym społeczeństwie na wyższe szczeble podnosi — [w pierwodruku fragmentu „Skawa” nr 2, luty 1939 zdanie uzupełnione o następujący passus:]
(...) podnosi, jak rozpuszczając się w nim potęguje nasycenie całego społecznego roztworu i aktywnością wyższą go naładowuje. (Tu następuje moja „teoria” masowo źle u nas wygranego węzłowiska upośledzenia, w związku ze szlachecką demokracją i na niej opartą kulturą.)
PS Po ukończeniu pisania Niemytych dusz, co nastąpiło w lecie w r. 1936, często zdarzało mi się spotykać w rozmowach z ludźmi względnie wykształconymi, a nawet w artykułach w prasie codziennej, z zupełnie fałszywym, wręcz odwrotnym zastosowaniem pojęcia „kompleksu (węzłowiska) niższości”, niż to by wynikało ze znaczenia jego w kontekście teorii Freuda. Mówiąc o puszeniu się czyimś ponad zwykłą miarę i tłumacząc to kompleksem niższości, słyszałem np. zdanie: „To chyba kompleks wyższości, a nie niższości”; świadczyło to o tym, że interlokutor mój pojmował kompleks niższości jako świadome jej poczucie, a nie na odwrót, tj. jako poczucie podświadome, przy jednoczesnym świadomym sztucznym wywyższaniu się i puszeniu jako jego kompensacji. W jakiejś gazetce pisał ktoś kiedyś we wstępnym artykule o „narodowym kompleksie niższości Polaków”. którzy muszą szukać zawsze potwierdzenia w zagranicznych wzorach i uznania za granicą swych wytworów, nie mogąc zdobyć się na samodzielność i zaufanie do siebie, bez sankcji jakiegoś autorytetu z zewnątrz. W ten sposób np. przesadna skromność, niewiara we własne siły, usuwanie się w cień, brak wszelkiej nadętości itp. uznawane są popularnie za objawy źle rozumianego „kompleksu niższości”. Rzecz ma się odwrotnie, co we wstępie do Niemytych dusz starałem się jasno wytłumaczyć: podświadome poczucie prawdziwej niższości, o którym posiadacz jego świadomie nic nie wie, ukrywając starannie ten stan rzeczy przed sobą, doprowadza go albo: 1. do dokonywania rzeczywistych czynów, mających usunąć dręczącą go podświadomie zmorę, albo 2. do świadomego, ale nie programowego bynajmniej napuszania się ponad swoją prawdziwą wartość, dla pokrycia tamtych spraw sztucznie wytworzoną warstwą pseudowartości, czyli do tak zwanego popularnie „zaklajstrowania”. Tak więc posiadacz (porządnego, źle wygranego) kompleksu niższości, przy czym słowo „kompleks” oznacza podświadomość, jest raczej wstrętnym megalomanem, a nie zahukanym, świadomym swej niższości skromnisiem. Nie ma nic bardziej irytującego, jak kiedy tzw. „ludziska” gadają uczenie o czymś, nie mając o tym bladego pojęcia, zamiast się poduczyć, ale jest już czymś strasznym, gdy piszą tak samo w gazetkach. Wtedy stają się szkodnikami społecznymi na wielką skalę.
[Rękopis powyższego fragmentu, opatrzony tytułem „PS do artykułu węzłowisko upośledzenia”, znajduje się w Muzeum Literatury w Warszawie; odczytany i opubl. w wyd. Niemytych dusz w oprac. Anny Micińskiej.]
60. Moret, Alexandre (1868–1938) — egiptolog francuski, od 1923 r. profesor College de France, od 1927 r. członek Akademii Francuskiej; współautor, wraz z Georges’em Davy Des clans aux empires; l’organisation sociale chez les primitifs et dans l’Orient ancien (1926), publikacji objaśniającej historycznie i teoretycznie kwestie totemizmu, władzy indywidualnej i komunistycznej oraz rozwoju społeczeństw od systemu klanowego do imperiów na przykładach ze starożytności (szczególnie Egiptu, ludów semickich i irańskich); autor Histoire de l’Orient 1936. [przypis edytorski]
61. Davy, Georges (1883–1976) — socjolog francuski, uczeń Émile’a Durkheima, opracował i wydał jego pisma (Émile Durkheim: choix de textes avec étude du système sociologique, 1911); wraz z Marcelem Maussem i Paulem Huvelin był pionierem studiów antropologicznych nad źródłami idei kontraktu. [przypis edytorski]
62. Frazer, James George sir (1854–1941) — szkocki antropolog społeczny, filolog i historyk religii; autor niezwykle wpływowej publikacji Złota gałąź (The Golden Bough, 1890); w 1914 r. otrzymał tytuł szlachecki. Frazer rozpatrywał religie jako fenomen kulturowy, nie stosując podejścia teologicznego, jako pierwszy opisał powiązania pomiędzy mitami a rytuałami; wypracowana przez Frazera teoria totemizmu została później w antropologii zastąpiona teorią Claude’a Lévi-Straussa. [przypis edytorski]