133. Chciałbym choć raz w życiu być „dobroczyńcą ludzkości” bezpośrednio i może mi się to uda, o ile myśl moja o groźności małych pozornie truciznek codziennego życia zostanie należycie zrozumiana, a prośby o wglądnięcie w zakamary własnych niemytych dusz wysłuchane — na zarzut pewnej „działaczki”, że nie pora babrać się w psychologicznych subtelnostkach, gdy dom się pali lub trzeba ratować tonących, odpowiem: właściwie dom się pali i toniemy od samego tzw. „zarania” ludzkości. A rzeczy, o których mówię, ważne są w każdym ustroju społecznym; wymienione świństewka mogą zatruć życie w dowolnie doskonałej strukturze społeczeństwa. [przypis autorski]

134. in potentia (łac.) — potencjalnie. [przypis edytorski]

135. tamci liczą, że na takie rzeczy nie ma odpowiedzi, bo odpowiedź wkopuje tylko zaatakowanego jeszcze gorzej, dając dowód, jak się ofiara ciosem tym przejęła (...) — wszyscy, którzy uważają analizę tę za przesadzoną, niech wmyślą się w siebie (i w innych) dobrze, a przekonają się, że na przykładzie tym demonstruję strukturę wydarzenia nieomal wszechludzkiego, najcodzienniejszego i najbardziej zatruwającego życiową, społeczną i kulturalną w ogóle atmosferę. Jest to model ogólnego równania, w które za niewiadome dowolne wartości dadzą się podstawić — trzeba tylko dobrze zrozumieć ogólny mechanizm tego potwornego procederu. [przypis autorski]

136. mania persecutionis acuta (łac.) — silna mania prześladowcza. [przypis edytorski]

137. Pozycje węzłowiskowiczów-upośledzeniowców świetnie są bronione — Zawsze zwracam uwagę, że mówię o porządnych snardzach, wskutek nierozwiązania kompleksów zabłąkanych. Tzw. „zimnych draniów” nikt od sadyzmu nie oduczy i jeśli tylko ktoś się przekona, że z takim panem ma do czynienia, a sam na pewno takim istotnie nie jest, powinien zerwać z nim, póki czas, i nigdy się na powrót nie godzić. [przypis autorski]

138. często nic tam nie ma prócz jadowitej pustki i pretensji do „bytu w ogóle” i do losu — ja na mój los w ogóle nie narzekam. Uważam się za „dziecko szczęścia” po prostu, wziąwszy pod uwagę zupełne niezabieganie o przyszłość, popularność i przymierze z publiką i plugawcami (tzw. 5 „p”). Każda chwila mojej egzystencji bez głodu i wszów jest dla mnie niepojętym cudem. [przypis autorski]

139. Słonimskiego, który zionie wprost niewygranym kompleksem niższości, o czym raz już publicznie wspomniałem — normalnie o takich rzeczach pisać nie wypada. Ale kto się zbyt osobiście przed publicznością wypina, zmusza też do odpowiedniej reakcji. Robię to dla dobra ogółu, a nie dla załatwiania rachunków osobistych. Au fond [fr. u podstaw, w gruncie; red. WL] nic mnie to nie obchodzi. [przypis autorski]

140. eine Hand für die Nuancen [haben] (niem.) — mieć rękę (wyczucie) do niuansów. [przypis edytorski]

141. posądzanie mnie, że wskutek ostrej krytyki mogę się czuć dotknięty i zmieniać sąd, jest zupełnie niesłuszne, a nawet nieładne — patrz, kotku figlarny, moja polemika z Kotarbińskim w II zeszycie rocznika „Przeglądu Filozoficznego” (rok 1936). [przypis autorski]

142. pod maską teozofii czy innej pseudoreligijnej bzdury — co innego jest wiara jako taka, a co innego wymyślona wiarka na małą skalę, która się za jedyną wiedzę (zdobytą nie wysiłkiem myśli i nie badaniem) podaje. [przypis autorski]