Mówi pan tak o tym Belzebubie, że naprawdę zaczynam chwilami wierzyć w jego istnienie
zrywa się gwałtowny wicher. Pauza.
BABCIA
Zepsuł pan przeznaczenie, które nie myliło mnie nigdy w kartach.
BALEASTADAR
Widzi babcia: kabała stawiana mnie nie sprawdzała się nigdy.
SAKALYI
Coś z tego sprawdzić się musi. Ja więcej nie zniosę tego upokorzenia. Jeśli tego nie wykonam, zginę w upadku stokroć gorszym od tego, co nastąpić może potem
wydobywa rewolwer z kieszeni zamyślonego Istvana i strzela w panią Fajtcacy, która pada. Sakalyi wybiega przez drzwi na prawo wśród podmuchów wzmagającej się jesiennej burzy górskiej.