pozostają zgięci.

BALEASTADAR

do Istvana

Tak mówią też do każdego gościa gospodarze jakiegoś kabaretu w Paryżu — „Chat noir12” — o ile mi się zdaje? Czyżby piekło, nawet znalezione wewnątrz mordowarskich gór, było tylko jedynie czymś w rodzaju jakiejś głupiej rozweselającej instytucji? Byłoby to jednak czymś nad wyraz głupim. Szkoda, że zamiast tego nie poszliśmy lepiej pogadać do Magas Cafehaz z tamtej strony jeziora. Nie czuję się nic a nic Belzebubem.

I LOKAJ

Niech Wasza Książęca Mość spojrzy na siebie z tyłu.

nastawia odpowiednio lusterko. Baleastadar się przekręca, maca się z tyłu pod peleryną i ogląda się. Drugi lokaj zdejmuje mu pelerynę. Okazuje się, że Baleastadar trzyma w ręku swój własny gruby, diabli ogon, taki jak u szczura, zakończony trójkątnym metalowym hakiem.

BALEASTADAR

Co u diabła! Nie zauważyłem tego wcale.

ogląda ogon detalicznie.