Ach — nareszcie! Czasami naprawdę śmiać mi się chce, jak pomyślę, że ostatecznym celem tego wszystkiego ma być jakaś głupia sonata. Oto, jak spsiała, że tak powiem — passez moi l’expression16 — sama idea Belzebuba w ostatnich czasach. Sam Belzebub, aby przeżywać siebie istotnie, musi być jakimś zagwazdranym mecenasem sztuki i wirtuozem — bo tam jedynie objawia się jeszcze indywiduum w formie jakiej takiej perwersji. A reszta to mechaniczna miazga niegodna spojrzenia nawet najpodlejszego z diabłów. Nieprawdaż, Chebnazel? A ty durniu, Azdrubot: czy chciałbyś pomajstrować w tym mechanizmie naszych idealnie urządzonych społeczeństw?

II LOKAJ

Śmiejąc się

Nigdy, W. Ks. Wysokość: wolę służbę w tym kabarecie.

I LOKAJ

To lepsze w każdym razie od Enfer17 lub Cabaret du Néant18 na Place Pigalle.

BALEASTADAR

A więc do roboty. Przygotować fortepian. Bechstein czy Steinway?

I LOKAJ

Bechstein, W. Ks. Wysokość