Przede wszystkim nie jestem mistrzem, a po drugie nie stworzyłem dotąd arcydzieła...
SAKALYI
nic nie speszony
Przesadna skromność, mistrzu. A proszę zajść kiedy do nas na obiad — moja matka pasjami lubi muzykę — nawet tę waszą: futurystyczną, tasuje karty mówiąc Ciekawy jestem, jakby wyglądała nasza legendarna mordowarska sonata Belzebuba w futurystycznej transpozycji. No, babciu: proszę
daje karty babci, która zaczyna stawiać kabałę. Za drzwiami oszklonymi od werandy staje niepostrzeżony RIO BAMBA, z płonącym cygarem w ustach. Ubrany jest w długą hiszpańską czarną pelerynę.
ISTVAN
spóźniony
Dziękuję panu baronowi, ale obiady jadam w domu...
SAKALYI
A, to smutne... No i cóż, babciu. Ta dama pik to pewno mój demon, obok dziewiątki kier — erotycznych uczuć