A iluż tak wierzyło i zgniło. Życie jest straszne.
SAJETAN
Mówisz banały, kochanie.
II CZELADNIK
Banały i banały. Prawdy największe są też banalne. Już nic na pokaz dla samych siebie z wątpiów naszych nie wydostaniemy. Zanudzić się w nieróbstwie programowym na śmierć, będąc odżywianym na siłę czterdziestu byków. To ohydne! Wyście starzy, ale mnie się wyć chce i przyjdzie czas, że się na śmierć zawyję. A życie mogłoby być takie pikne, takie straśnie fajne: z Kaśką po całym dniu nieludzkiej pracy wyrżnęlibyśmy sobie po dużym piwie!
Wchodzi na katedrę Scurvy — drzwiami górnymi na lewo.
SCURVY
ubrany w czerwoną togę i takiż biret, śpiewa
Mahatma45 wyrżnął małe piwko
I dobrze się zrobiło mu.