IZIA

Mama pyta, czy panu czego nie potrzeba.

MÓZGOWICZ

Trzeba mi byka, rydwanu, bezbrzeżnych pól i twoich niebieskich oczu, Iziu. Powiedz Mamie, że jest jak Pazifaë. — Zzielenieje z zazdrości. A tak okropnie jest skomplikowana, że chyba pęknę w tym całym wirze, który wytwarzacie.

IZIA

Niech pan się uspokoi. Ja wiem wiele — o wiele więcej niż mama i pan nawet.

Wychodzi.

Mózgowicz wstaje i nakręca zegarek.

MÓZGOWICZ

Przeklęta kultura. Niema we mnie ani krzty artysty, ani tyle! Pokazuje to na palcu. A jednak wmawiają mi to wszyscy: ach, co za talent! ach, co za geniusz! Gdyby choć ona jedna mogła tego nie myśleć. Wszystkie moje dzieci są tak podobne do mnie, że to mnie wprost przeraża, że nie znalazła się kobieta, któraby miała siłę zdradzić mnie.