kiwa głową i zabiera się do wyjścia
We drzwiach spotyka się z Rozhulantyną, ubraną w jasno-zielony bałachon.
ROZHULANTYNA
Mówiłam wam Józefie, żebyście się szanowali. A on znowu chodzi!
JÓZEF MÓZGOWICZ
E — niechże już ta ostatnia para wyjdzie ze mnie w ludzkiem towarzystwie. A jaśnie pani zdrowa?
ROZHULANTYNA
Jak byk parowy śmieje się.
Józef wychodzi.
Rozhulantyna smutnieje gwałtownie i zbliża się do Mózgowicza.