z rozpaczą

Ach! Idź ojciec sam. Dziś jeszcze mam napisać statut nowej Akademji Nauk. A tu jeszcze przysłali mi tylko co korektę pracy o funkcjach nadskończonych. Ale ojciec to nawet algebry nie zna. Rzucaj groch o ścianę.

Daje ojcu papier, który wyciągnął z kieszeni

JÓZEF MÓZGOWICZ

wkłada okrągłe okulary i czyta

Über transfinite Funktionen im alef — dimensionalen1 Raume”, Professor Tumor von Mózgowicz. mówi O, jakże mądrym jesteś syneczku! I tylko za to tak cię uszlachcili! Z żalem Miałem sen. Widziałem ciebie jako bóstwo w jakiejś świątyni wschodniej. Nie poznałeś mnie i śmiałeś się z czegoś niewiadomego. A mnie wyrzucił stróż, taki mały, stary i słaby, jak mucha. A twarz miał taką, jak nasz Burek, tylko ludzką.

MÓZGOWICZ

chowając korektę do kieszeni

Na nic nigdy nie miałem czasu, nawet na miłość. Lecz czemże jest miłość dla mnie? Dzieci moje rosną. Syn niedługo zda maturę, córka już wcale nie źle całkuje równania różniczkowe, a ja nie mogę nawet odpocząć. Gdybym choć był religijnym. „Aber mir, keine Marter ist erspart”, jak mówił Franz Josef.

JÓZEF MÓZGOWICZ