Wchodzi Balantyna Fermor, ubrana w kostjum do gry w golfa.

Rozhulantyna rzuca się na jej spotkanie

ROZHULANTYNA

Szczęście, żeś przyszła. Czy widzisz co za katastrofa? Aż mi się śmiać chce z tego, tak jest to dzikie jakieś i nieprawdopodobne.

MÓZGOWICZ

deklamuje

Wszyscy słuchają skamieniali.

Nad zrębem planety,

Pośród gwiezdnej nocy,

Szereg alefów w nieskończoność pełznie.